Pracuję dla firmy UCS.NO (www.ucs.no gdyby ktoś się nie domyślił).
Mieszkam w ... mieszkaniu studenckim, gdyż mojej firmie nie udało się znaleźć niczego innego - wiecie, wakacje, żaden Norweg nie zajmuje się tym czym powinien (wynajmowaniem mieszkań). Ma się to wkrótce zmienić, gdzie "wkrótce" jest dowolnym ustalonym przedziałem czasu.
Budynek ma poroniony układ. Architekt był w zupełnie innej czasoprzestrzeni gdy projektował układ wnętrza. Nie wiem czy śmiać się czy płakać. Może jakieś zdjęcia wkrótce.
Mam współlokatorów. W tym szkicu istotne są 3 osoby z mojego piętra:
* Christine - austriaczka studiująca biologię na tutejszym uniwersytecie
* Florian - najprawdodobniej pobratymiec Christine, studiuje filozofię
* Człowiek W Bokserkach - tajemniczy współlokator z blond afro na głowie, odziany w same bokserki; po zebraniu spostrzeżeń okazało się, że nikt go nigdy nie widział w innym stroju
Garage - metalowe i rockowe centrum Bergen - znajduje się jedną przecznicę od mojej stancji.
Dead Puppy to arytmicznie hardcore punkowa kapela, która grała dziś za darmo w pubie Garage. Trzeba przyznać, że byli całkiem nieźli, choć mogliby obrać jakiś rytm i pozostać przy nim dłużej niż 30 sekund.
Norweska publiczność na koncercie - to prawdziwa noc żywych trupów. Zwłoki stojące pod sceną, zbyt zesztywniałe, aby ruszyć członkami. Naprawdę. O CO WAM LUDZIE CHODZI??!! Po 3 minutach takiego koncertu w Polsce, fani opuszczaliby przybytek po krzywej balistycznej jednym oknem, tylko po to, żeby wrócić drugim! Wygląda na to, że byłem jedyną osobą na całym punkowym koncercie przestrzegającą przepisów BHP na tyle, żeby założyć buty z metalowym zabezpieczeniem palców. Nie wiem po co. Nikt mnie nawet nie potrącił, co tu mówić o deptaniu.
Dobranoc.
8/06/2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
...jesteś pewien, że byłeś w Norwegii, a nie w Japonii? Reakcje publiczności identyczne ;)
Ciekawe. U nas jak w stajni na strychu zrobili imprezę z zespołem ... no powiedzmy trochę country, ale głównie grającym różne cover'y to ludzie tańczyli całkiem sporo. Niektórzy bardziej się przewracali niż tańczyli, ale to taki szczegół. W każdym razie impreza trwała do białego rana (a nawet dłużej, zważywszy na fakt, że to była połowa lipca, gdzie jasno robiło się koło 2.30) i zdecydowanie nie przypominali żywych trupów. Znaczy przypominali, ale dopiero następnego dnia lecząc kaca coca colą ;)
Dlaczego na stronie firmowej jest stewardesa? Robicie reklamówki dla linii lotniczych?
Prześlij komentarz